sobota, 1 grudnia 2007

opowiadanie nie wiemczy dobre

Uwielbiam takie wieczory. Jak na dłoni widać całe góry. One nigdy nie są takie same jedynie ten fragment tuż przy granicy się nie zmienia. Za tą wąską granicą między górami a Krakaz nie ujrzy się dwóch podobnych form, nawet jak tak teraz patrzę na nie, one się zmieniają, zawsze w ruchu pozostają, nawet na moment nie przestają. Całkiem dobrze mi to wyszło będę musiała sobie to zapisać. Zaraz gdzie ja to miałam powinno gdzieś tu leżeć.
- Przepraszam?
- To musi gdzieś tu być.
- Przepraszam.
- Przecież tego nie zgubiłam.
- Przepraszam!
- Nie teraz jestem zajęta. Szukam czarnej w miarę cienkiej skrzynki.
- Tej?
- O tak właśnie tej. Kuchnia jest na przeciwko twój pokój to drugie drzwi na prawo na tej samej ścianie, a teraz już idź i mi nie przeszkadzaj.
- Ale...
- No idź już.
Ciekawe co to za chłopak? Całkiem ładny i w miarę zadbany. Zajmę się nim w wolnej chwili. Co to ja chciałam zapisać? Już wiem.
Choć ciągle się zmieniają w ruchu pozostają
zgubił się niejeden
Choć dróg i ścieżek nie uznają
zgubił się niejeden
Choć przejść nie pozwalają
zgubił się niejeden
Choć pozostają
zapomni niejeden
- Do niczego! Nigdy nie uda mi sie tego porządnie ułożyć! Potrzebuje weny. Jestem przecież strażniczką tych gór wiem o nich niemal tyle samo...
- Co ja?
- Mógłbyś tego nie robić! Za każdym razem jak się pojawiasz muszę palnąć coś głupiego. Co cię do mnie sprowadza dawno cię na mojej wierzy nie było.
- Czemu od razu muszę mieć powód by odwiedzić starą przyjaciółkę.
Przez te wieki nic się nie zmienił. Ciągle jest tak samo arogancki jak zwykle. Jego włosy czarne jak pióra kruka wyglądają jak zwykle wspaniale. Jego twarz choć, nieurodziwa ma w sobie moc przyciągania jakby wielką moc skryła w swoim wnętrzu przez wszystkie wieki jego życia. Tylko że on się nie zmienił odkąd go zobaczyłam po raz pierwszy tyle wieków temu...
- Nie rozpamiętuj przeszłości nie jesteś w stanie jej wrócić.
- A ty, jesteś w stanie mi ją zwrócić?
- Po co byś znów go straciła? Pogódź się już z jego śmiercią on nie wróci, znajdź sobie w końcu kogoś. A skoro już o tym mowa, kto dziś śpi w wierzy prócz ciebie?
- O czym ty mówisz przecież tu nie... Gdzie on jest?
Jak mogłam na to pozwolić? Nie upilnowałam!
- Przestań już chodzić w kółko i go przyprowadź przyda ci się tutaj towarzystwo tak dawno z nikim nie rozmawiałaś.
- Oczywiście zrobię jak karzesz Panie.
- Chyba nigdy się nie nauczysz.

###

W końcu udało mi się dotrzeć do wierzy. Tylko że nie tak to sobie wyobrażałem. Niemożliwe by ona była strażnikiem. Przecież wszędzie jest on opisywany jako silny i wielki mężczyzna, a nie...
- Chodź za mną.
- A jeśli nie pójdę za tobą? Poczekaj dokąd to?
Nie ma mowy żeby ona była strażnikiem, wygląda na dwadzieścia pięć lat, włosy ma niczym legendarny czarny diament, oczy...
- Ja na twoim miejscu nie kończył bym myśli.
- Co? To ty jesteś prawdziwym strażnikiem gór!
Śmieje się? Dlaczego on się śmieje?

###

- Nie ona jest wielką strażniczką gór. Malika chciałbym z nim na osobności porozmawiać.
- Tak panie.
Jak chcą zostać sami niech zostaną. Ja już nie mam czego tutaj szukać, odejdę tak jak to zrobił mój poprzednik. Znalazł się ktoś na moje miejsce to mogę już odejść. Niech to winda nie działa będę musiała użyć schodów. Żegnaj mistrzu.

###

- Dobra zaczynajmy bo nie mam wiele czasu. Jesteś wielkim durniem i masz szczęście, że nie mam czasu. Ta kobieta jest strażnikiem niemal od początku. Zastąpiła tego wielkiego i głupiego jak wół chłopa już po dwudziestu latach. Miałem wtedy szczęście. Nie chce jej stracić więc lepiej powstrzymaj się od takich myśli jak na początku. Będziesz musiał tutaj zostać i jej dotrzymywać towarzystwa. Jak nie. Nie martw się znajdę cię i... Chyba lepiej ci nie powiem nie chce cię straszyć. Za bardzo.
- Al...
Zniknął wziął i po prostu znikną nawet nie zdążyłem zaprotestować. Kim on był? Jeśli nie jest strażnikiem to kim jest? Zaraz co on powiedział? Mam tu zostać? Nigdy prędzej słońce zgaśnie. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! To że słońce zgasło jeszcze nic nie znaczy. Ja po prostu nie mogę tu zostać. Nie po to tutaj przyszedłem! Chciałem tylko sie dostać za góry. Co to? Łzy? Prawdziwe łzy ale czemu? Nie to nie mogą być moje łzy!

###

Nie mam już tutaj czego szukać. Przede mną wielki świat tylu rzeczy nie widziałam.
- Wybierasz się gdzieś?
- Idę zwiedzić świat, tu już nie potrzebujesz.
- Malika, mylisz się jesteś mi potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Mam zamiar stworzyć wielką drogę i musisz mi w tym pomóc.
Po co ci ja? Sam potrafisz sobie z tym poradzić!
- Masz racje. Sam mogę stworzyć- tą drogę. Tylko, że ja jej nie upilnuje. Choć teraz ze mną na górę wszystko ci opowiem.
- NIE! Nie pójdę tam póki on tam jest! Gdzie jesteś? WRÓĆ!!
Znikną! Zostawił mnie. Pierwszy raz mnie zostawił w ten sposób. Nigdy wcześniej tego nie robił. Zawsze się żegnał. Musze wszystko przygotować na jego powrót. Skoro potrzebuje mojej pomocy pewnie planuje coś wielkiego i to niedługo. Ciekawe co to będzie? Dawno nie wychodziłam z wierzy. Stanowczo zbyt dawno mnie tu nie było. Ostatnio jak tu byłam nie było tu miasta.
- Kto to?
- Widzieliście wyszła z wierzy.
- Jak się ona w niej znalazła?
- Kim ona jest?
- Wezwijcie straże.
Chyba lepiej wejdę do środka. On nie może być taki zły. Poza tym na górze jest o wiele spokojniej.
- Ucieka!
- Łapać ją!
Na górę, na górę. Drzwi zamknąć! Uf! Lepiej już pójdę na górę mam nadzieje, że niczego on mi tam nie ruszał. Potem nie będę mogła niczego znaleźć.

###

Tego chłopaka nie było w planach. Malika najlepiej działa sama, nie po to powstało miasto Wieży, by byle kto mógł wejść. Do tego jeszcze sforsował drzwi. Co jest niemożliwe na ich poziomie zaawansowania technicznego. Będę musiał go przepytać zanim ona wróci na górę. Powinien jeszcze być w poko... Ta energia czyżby? Chyba będę musiał się nim zainteresować bardziej, rzadko się zdarza taka kombinacja energii.
– Lepiej powstań z ziemi. Ona ukojenia ci nie da. Teraz to nawet ukojenia w śmierci nie znajdziesz.
– Co! Co ty mówisz? Przecież przepowiednia wyraźnie mówiła, iż gdy załkam jak małe dziecko, zostanę potępiony wśród umarłych!
Nawet nie wiesz ile w tym racji. Ciekawe jak to jest z tymi przepowiedniami. Każdy kto został Podróżnikiem zawsze miał przepowiednie o swojej przemianie. Tylko ja swojej nie znałem.
– Słuchaj teraz mnie uważnie. Nie uroń z tego ani słowa. Zostaniesz w tej wierzy choć bym miał cię siłą zatrzymać. Nauczę cię jak zostać Podróżnikiem. Jest to coś czego nikt kto potrafi taką energię wytworzyć nie uniknie. Nie mam teraz czasu. Wszystko ci powiem gdy wrócę tu jutro. Jak przyjdzie Malika masz siedzieć cicho i się nie odzywać . Zrozumiałeś?
– Taak.

###

Bredzi! On bredzi! O czym on mówi? Nie mam zamiaru się go słuchać!
– Nie zapomnij o tym że ja wszystko słyszę i ona też. Masz być cicho nie tylko w mowie. Idzie zaraz zacznie się awantura tylko nie myśl teraz o tym co mówiłem.
Idzie? Kto? Już pamiętam Strażniczka. Ta czarnowłosa o oczach niczym...
– Mógłbyś nie blokować drzwi?
Ja? Blokuje drzwi?
– Co to ma znaczyć nawet nie nawet spokojnie po własnej wierzy się nie można poruszać!!!
– Uspokój się. Nie masz co się złościć. Musiałem z nim porozmawiać sam na sam.
Dobrze że wzrok nie zabija.
– Malika, muszę już iść. Tylko że zanim pójdę muszę ci powiedzieć co chce byś zrobiła. Niedługo będę prowadził grupę ludzi przez szeroki wąwóz. Chcę abyś przygotowała na naszej drodze różne przeszkody, smoki, golemy, bandyci i tym podobne. Sam tego zrobić nie mogę, za dużo będę miał pracy z podróżującymi. Za dwa dni zaczniesz. Wpadnę do was jutro nie pozabijajcie się do tego czasu. Jeszcze jedno odpowiedz mu na wszystkie pytania.
– Znikną! Znowu znikną! Zaraz czy on mówił coś o smokach?
– Wygląda na to że będziemy przez jakiś czas na siebie skazani. Może mi powiesz jak masz na imię? O smoki się nie martw są łagodniejsze od nie jednego człowieka.
– Kantal.
– A więc Kantal co cię sprowadza do mojej wierzy?
Co mnie sprowadza? Wcześniej to była podróż za góry ale teraz. Po tym co usłyszałem już tak szybko nie odejdę. Poza tym...
– Zrób tak jeszcze raz.
– Co? Przecież ja tylko tutaj stałem.
– Wiem wiem. Ty chyba nie wiesz o co chodzi. Pokaże ci, a potem ty to zrobisz.
O czy... To niesamowite! Jak ona to zrobiła?

###

Ta jego energia jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. Jak tylko ja uwolniłam swoją on nie pozostał dłużny. Co prawda ja nie widzę swojej ale z tego co mi opowiadał mistrz nie dorównuje ona temu co widzę. Moja energia nigdy nie przybierała żadnego konkretnego kształtu, zawsze ukazuje się jako biało czarna burza piorunów. Będę musiała...
– Niesamowite! Jak ty to robisz?
– Powiedz mi co widzisz.
– Tego nie da się opisać. To jest niczym nie okiełznany, czarno-biały żywioł, Człowiek ma wrażenia jakby on... To niesamowite! Teraz wszystkie nie wiem jak to nazwać... ramiona lub macki wyciągnęły się w jedną stronę jakby na coś czekając.
CO? Nie! Nie to nie może się stać! NIE!!!

###

– Mówisz że przyprowadziłeś Kryszen i chcesz dla niej wojska. Zgadza się stary przyjacielu?
– Co do joty. Tylko że ja nie chce nikogo kto kiedykolwiek był za strażnicami. Chcę Nowików.
– Ciężka sprawa. Mało ich ostatnio większość postanawia zostać tutaj. Niewiele pozostało z dawnego ducha w młodych ludziach. Będę musiał się nad tym zastanowić. Przyjdź za dwie godziny do Dendara.
– Za dwie go...
Głupie dzieciaki! Zrobiły to! Mam nadzieje że zdążę.
– Za pięć godzin Makalu.

###

Co się stało? Czyje się jakby coś wyssało ze mnie całe moje życie. Ostatnie co pamiętam to przerażona mina Maliki gdy tylko powiedziałem jej o tym co widziałem. Właśnie Malika!
– Nie martw się o nią nic jej nie będzie. Musi tylko chwile odpocząć.
To dobrze. Mogę spokojnie usnąć.
– I tu się mylisz. Musicie skończyć to co zaczęliście.
O czym ty mówisz? Co takiego zaczęliśmy?
– To co przed chwilą przeżyłeś można nazwać, śmiertelnym zbliżeniem. Wasze energie się ze sobą zetknęły a wy zwarliście się w miłosnym uścisku.
Co? Nie to niemożliwe pamiętał bym coś takiego.
– Pamiętasz, przypomni ci się to tylko wtedy gdy będziecie się kochać.
Ja miałbym się z nią przespać? Chyba żartujesz.
– Wstań!
Co się dzieje? Moje ciało się mnie nie słucha!
– Nieświadomie złączyliście się czymś więcej niż kiedykolwiek moglibyście chcieć. Teraz łączy was nierozerwalna nić duszy! Póki jednego z was dusza pozostaje na tej ziemi pozostanie i drugiego. Gdzie dusza jednego pójdzie tam i druga. Zrozumcie to lub nie!
To brzmi niemal jak przysięga wieczystej służby u Bardów.
– A teraz śpijcie ja się zajmę resztą. Jutro się spotkamy.

###

– Jesteś w końcu co się stało? Jeszcze nigdy nie widziałem cię takiego jak przed pięcioma godzinami. Teraz też nie najlepiej wyglądasz.
– Makalu nawet jak bym ci powiedział to i tak byś nic nie zrozumiał. Nawet byś nie wiedział o czy mówię. Za młody jeszcze jesteś.
Przynajmniej on ma powody do śmiechu.
– Stary przyjacielu. Ja mógłbym być na coś za młody? Odkąd ta dolina powstała opiekuje się nią, a wiesz że to niemało czasu.
– Wiem wiem ale czy ty sobie może przypominasz jak kiedyś ci odpowiedziałem gdy mnie o wiek zapytałeś. Ja doskonale to pamiętam i powtórzę ci jeszcze raz. Nawet jak byś żył od początku tego świata do jego końca nie starczyło by ci czasu by poznać choć by skrawek moich doświadczeń. Radze ci w to nie wątpić . Wybacz proszę mi mój pośpiech ale nie mam za wiele czasu chciałbym już ruszać w dalszą drogę.
– Nie napijesz się najpierw czegoś?
Makael dowódca jednej z armii która widziała powstanie gór. Najlepszy przyjaciel jakiego miałem na tym świecie, oddaje mi przysługę, a ja nie mogę wypić z nim nawet ostatniego piwa. Nienawidzę się śpieszyć.
– Nie mam na to czasu. Co z tymi nazwiskami?
– Proszę oto one wybierz z nich kogo chcesz.
– Ilu ich tam jest?
– Sześć mężczyzn i sześć kobiet.
– A więc biorę wszystkich. Powiadom ich aby zjawili się przy górze generałów. Jeszcze jedno jego też zabieram. Zdolny z niego chłopak.
– Przed tobą nic się nie ukryje. Wróci?
– Nie wiem.
– Jak zawsze szczery. Powiem wszystkim że on też idzie.
– Nie. Ja sam im powiem w swoim czasie. Żegnaj.

###

– Crystal! Gdzie ty byłeś? Za grosz romantyzmu w tobie! Czemu nic nie ...
Lepiej się oddale i zostawię ich samych. Zajrzę do tego chłopca. Odkąd mnie zobaczył ani drgnął. Nie wiem co mu jest ale zapewne to sprawka Crystala. Jeszcze nigdy nie widziałam aby ktoś zapadł w tak głęboki trans. Co prawda ja potrafię zrobić aby ludzie zapadli w sen ale tylko na parę minut. To co mu się stało przekracza możliwości wszystkich których znam. Mam nadzieję, że nie wpakuje nas w kłopoty.
– Crystal! Crystal gdzie jesteś!
– Znów ci się gdzieś zapodział? Można było się tego po nim spodziewać.
– Nie wytrzymam długo będę musiała coś z tym zrobić i to niedługo. Wiesz co on mi powiedział...

###

Śpią to dobrze. Szkoda że nie ma nikogo kto by się nimi zajął. Przydał by mi się jeszcze ktoś komu mógłbym zaufać. Tylko gdzie ja kogoś takiego znajdę? Nie znam tutaj za dobrze ludzi, niewiele też mogę się po nich spodziewać. A co z innymi? No nie ma tutaj żadnej innej rozumnej rasy prócz ludzi i smoków. Choć może znalazł by się ktoś kto mi pomoże. Tyle że jak oni sie dowieszą, będę miał kłopoty jak nigdy dotąd.

Brak komentarzy: