wtorek, 4 grudnia 2007

pytania

Czym jest życie?

Czemu kryje się skrycie?

Czym jest miłość

ból zawiłość?

Czemu odpowiedzi nie ma?

Jak dostać się do nieba?


Czy to jest to? Czy nazwą to poezją? Kim jest poeta? Czy ja jestem poetą? Czemu pytań tak wiele? Odpowiedzi czemu zawiłe? Czemu takie niemiłe? Czemu życie zawiłe?

Czemu tak mało jest światła? Nauka czemu wygasła? Ile to jeszcze potrwa? Nim dotknie nas klątwa? Czyż okrutni nie jesteśmy? Złość czemu wypuściliśmy? Innych zabiliśmy? Co pomóc nam może? Jak zmienić świat na dworze? Deszcz czemu kradniemy? Ziemie zabijemy? Jeszcze ile to potrwa? Kiedy minie klątwa?

Czemu świat zmieniliśmy? Boga zabijamy? Czemu wierzymy? Marnie skończymy? Śmierć nam pomoże? Co o niej wiemy? Wieczność nam przystoi? Rana się zagoi? Czemu otwieramy ją na nowo? Czemu wciąż ją pogłębiamy? Czy nie znamy już tej rany? Czy sami jej nie stworzyliśmy? Czy w sercu jej nie ma? Czemu świat taki sam się staje? Czemu taki sam ma być? Czyż nie wystarczy że sami się zabijamy? Nikogo naprawdę nie kochamy? Czy miłość da sie zrozumieć? Czy jak śmierć nikt jej nie pojmuje? Czemu wciąż przed nimi uciekamy? Wciąż te same mamy, marzenia co kiedyś były?

Pytań czemu tak wiele? Czy skończymy pytać w niedziele? Czy Bóg nam odpowie? Czy ktoś mi powie?

niedziela, 2 grudnia 2007

Ehh część 1

    • Moja opowieść się dopiero zaczyna Eskelu... Nie przerywaj. Co z tego że wojna wygrana, że przeżył ją tylko Kazar król złodziei, co z tego że zapomniał wszystko. To zaledwie początek tego co miało przesądzić o losach wielu ludzi w niezliczonych krajach zapomnianych królestw. Ale o tym później jak wrócę ze stolicy.

    • Ale to będzie trwało co najmniej trzy miesiące! Możesz nie zdążyć wrócić przed zimą!

    • Nie zdążę na pewno jak będę siedział i opowiadał opowieści przez następny miesiąc. Zima już się dawno skończyła.

    • Wiem ale czy nie mógłbyś opowiedzieć mi jeszcze tylko tej jednej opowieści? Proszę

    • Niestety tym razem już nie, już dość nawet nie próbuj mnie przekonać. To ty mnie tu trzymasz i te opowieści gdy już dawno powinienem być w drodze. Jutro wyruszam. Koniec dyskusji.



Jednak nigdy nie dotarł do stolicy. Po jego śladach dotarłem do tej gospody trzy mile od stolicy. Ale ślad się tu urywa. Syn właściciela gospody dobrze go pamięta i jego opowieści. Pamięta też że nie odszedł w stronę miasta czy przybrzeżnych królestw, wyruszył na spotkanie pobliskim górom. Nie są one wielki lub choćby tak stare jak te w których mieszkają karły. Jednak jest w nich coś dziwnego. Nikt nigdy nie nadał im nazwy, choć są tak blisko stolicy. Mało kto próbuje się przez nie przedostać choć to najkrótsza droga do miast portowych. Jednak nikt się tych gór nie boi. Na pewno dowiem się coś więcej o nich w stolicy. Mam nadzieje że dowiem sie czemu odszedł i nigdy nie wrócił.


Nie spodziewałem się że będzie ona taka wielka i ...

    • Uważaj jak chodzisz!

    • Przepraszam.

...niegościnna. Co ludzie widzą w tym mieście? Nie ma w nim nic prócz wspaniałych budynków, wszechobecnego hałasu, brudu na ulicach i tłumów ludzi. Wątpię że czegokolwiek się tutaj dowiem. Lepiej było iść od razu w stronę gór. Co się stało to się nie odstanie. Niema też tego złego co by na dobre nie wyszło. Mogę przynajmniej uzupełnić sprzęt na wyprawę. Musze tylko znaleźć targ.

    • Wspomóż biednego kalekę.

    • Czemu nie.

    • Dziękuje.

    • Nie ma za co.

Jak ja znajdę ten targ?

    • Szukasz czegoś miłościwy panie?

    • Panie? Jestem zaledwie synem farmera. Ale masz racje szukam miejsca gdzie mógłbym kupić parę rzeczy potrzebnych mi na wyprawę w góry.

    • W góry? Nikt nie chodzi w góry samotnie, nikt nie chodzi w te góry.

    • Wiesz coś na temat tych gór?

    • Ja nie, ale znam kogoś komu udało się przez nie przejść.

    • Możesz mi wskazać gdzie go znajdę?

    • Nie jego tylko ją. Jest ona gościem w pałacu.

    • Gościem? Dokąd idziesz? Jak ją poznam? Jak ma ona na imie?

I poszedł. Będę musiał zapamiętać sobie tą sztuczkę z nogą. Ciekawe czemu tak szybko uciekł? Ale ciągle nie wiem gdzie jest targ. Lecz zanim znajdę targ napije się tutejszego piwa w pobliskiej karczmie.

Nie jest tu zbyt przytulnie. Strasznie ponuro i ludzie jacyś ponurzy i cisi.

    • Piwo poproszę. Przepraszam o czym jest tamto obwieszczenie?

    • Obwieszczenie? A ogłoszenie. Ze wsi jesteś?

    • Tak. Co tam pisze?

    • Szukają ludzi do wyprawy w góry. Ale to już nieaktualne.

    • Dlaczego?

    • Inicjator jest w więzieniu jak i poprzedni właściciel baru. A teraz wyjdź.

Dziwne wszyscy uciekają jak tylko poruszę temat wyprawy w góry. Ciekawe. Naprawdę ciekawe. Zobaczmy co ma na ten temat do powiedzenia książę. Jego pałac jest na końcu miasta. Jest on najbliżej gór potem już nic nie ma tylko lasy. Brama do jego środka jest pilnowana przez dwóch strażników. Mury są dość wysokie. Włamanie nie ma sensu. Nie widze innego wyjścia jak tylko zapukać.

    • Stój!

    • Powiedziałem Stój!

Chyba nie zdążę zapukać.

    • Napytasz sobie biedy pytając ciągle o góry.

Może jednak zapukam.

    • Tak?

    • Rozpytywanie może sprowadzić na ciebie kłopoty.

    • Tak?

    • Niech cie szlag nie wierzysz mi.

    • Wierze. Tylko czemu ciebie interesuje to co się ze mną stanie.

    • Co? Nic mnie nie obchodzi co się z tobą stanie.

    • To czemu ze mną rozmawiasz?

    • Bo tylko ty masz odwago o nich rozmawiać i tobie mogę opowiedzieć moją historie. Choć ze mną to porozmawiamy.

Dziwny człowiek. No ale cóż całe te góry są dziwne i to miasto też. Jak dla mnie to nawet ludzie w mieście są dziwni. Wszystko dzieje się za szybko.



    • Głupia dziwka! Odkąd ją znaleźli u stóp gór nie odezwała się ani słowem! A wtedy powiedziała tylko jedno. Kazar! A teraz jeszcze ten głupi wieśniak wypytujący się o góry. Dobrze że już jest w moich rękach. Musze ci pogratulować pomysłu z plakatem i przynętą. Tylko co ja teraz z nimi zrobię? Zabicie ich może stwarzać problemy z innymi.

    • Pozwól im iść tam gdzie chcą.

    • Co? Coś ty powiedział!

    • Pozwól im uciec. Nawet im pomórz. Niech jeden z twoich ludzi im pomoże i ich zabije gdy tylko się oddalą. Wtedy staną się tylko kolejnymi ofiarami góry.

    • Jak ty to sobie wyobrażasz! Mam im tak po prostu pozwolić uciec! Co sobie ludzie pomyślą?

    • To samo co ostatnio gdy ktoś stąd uciekł.

    • Hmm... Jesteś pewien, że wszystko się uda?

    • Tak. Dla pewności można zawsze ustawić patrol na ich drodze.

    • Twój plan ma jeden szkopuł. Ten kto ich uwolni może się wygadać.

    • Ależ to żaden szkopuł. Wystarczy że patrol nie będzie wiedział że wśród uciekających jest nasz człowiek.

    • Dobrze niech i tak będzie. Zajmij się wszystkim. Niech uwolni ich Arien, nie jest mi już do niczego potrzebna. Zajmij się wszystkim Sinner.

    • Według rozkazu książę.

Już ponad tydzień mnie trzymają w tym zamknięciu. Nie powinienem iść za tym mężczyzną, to wszystko przez te przeklęte góry. Do tego odkąd się tu znalazłem nikt nie przyszedł by mnie przepytać, nikt nawet się nie zapytał jak mam na imię. Jedzenie mi przynosi służąca w obstawie sześciu zbrojonych strażników. Po tym jak czterech staranowałem pierwszego dnia pobytu zaczęli się ubierać w pełne zbroje. Już z daleka słychać jak idą. Jeszcze zanim pierwsze drzwi otworzą. Z tego co mi się udało usłyszeć i podejrzeć wynika że jestem na końcu korytarza który w małych odległościach ma umieszczone trzy drzwi. Każdej pilnuje strażnik. Z tego co słyszałem trzech przychodzi wraz z służącą która przynosi jedzenie. Zmiany są dokonywane trzy razy dziennie. Każda zmiana otrzymuje jeden posiłek. I co mi to daje? Więzienie z którego szybko nie ucieknę. Nie mam co krat wyciągać, znajduje się na jednej z wyższych kondygnacji nawet na dach nie wejdę. Liny też nie ma z czego zrobić nawet jakbym chcia... Zaraz czy sie przesłyszałem czy? Tak ktoś otwiera drzwi. Nie jest to pora zmiany straży czy mojego karmienia. Straż przy drzwiach niedawno dostała swój posiłek. Trzecie drzwi Teraz zostały już tylko moje. To może być moja jedyna szansa na ucieczkę. Jeszcze chwila.

    • Ałłł!

Niech to szlag mogłem się tego spodziewać. Albo i nie. Nie wiedziałem że ludzie mogą wyrosnąć aż tacy wielcy. Choć o mnie tak nieraz mówią, nie umywam się do niego.

    • Nic sobie nie zrobiłeś?

    • Nie. Zaraz to ty przynosisz mi jedzenie! Po co przyszłaś?

    • Ciii. Przyszłam by ci pomóc w ucieczce.

    • Ty?

    • Pff! Nie wierzysz że mogę być do czegoś przydatna!

    • Ciii. Oczywiście że się przydasz znasz ten zamek lepiej ode mnie.

    • Dobrze chodźmy.

Ciekawe czy to pułapka. Nawet jeśli to i tak mam większą szanse uciec z niej niż z tego więzienia.

    • Co się stało strażnikom?

    • Wsypałam im nasenne zioła do jedzenia.

    • Jak się obudzą nie będą stwarzać problemów?

    • Masz mnie za amatorkę? Będą spali jeszcze w czasie zmiany. Czemu się tak rozglądasz?

    • Bo ci nie ufam i idę w swoją stronę jak tyko wyjdziemy za miasto.

    • A czemu to mnie nie ufasz co? Czy nie otworzyłam drzwi twojego więzienia? Czy nie ryzykuje wszystkiego co mam żeby cie wydostać?

    • Tak ryzykujesz wszystko ale nie wiem czemu. Poza tym przychodzisz w jego obstawie.

    • To nie jest on tylko ona. Ona też jest więźniem księcia. A uwalniam was bo z wami ucieczka z stąd będzie łatwiejsza niż bez was. A teraz cicho zbliżamy się do zamieszkanej części.

Robi się coraz ciekawiej. Zaraz gdzie ona nas prowadzi?

    • A...

Strażnicy! To pułapka!

    • Sta...

    • Co się stało?

    • Zasnęli. Nie rób takiej głupiej miny tylko choć. Nie grzeb się bo zaraz się obudzą i pomóż mi z tymi drzwiami.

    • Jakimi drzwiami tu nic nie ma tylko ściana.

    • Pilnuj czy ktoś nie idzie.

    • Kto to powiedział?

    • Ja.

Niech mnie gęś kopnie ona mówi! A myślałem że ta dziewczyna jest niemo...

    • Eeej!

    • Nie krzycz tak.

    • To ty mnie nie ciągnij za koszule. A tak w ogóle to gdzie jesteśmy? Teraz to już milczysz? Przepraszam ale czy któraś może powiedzieć co się tu dzieje?

    • Jest małomówna. Nie mówi bez potrzeby. Teraz Jeszcze nie możemy rozmawiać. Jak wyjdziemy z miasta odpowiem ci na wszystkie pytania.

Przeklęte dziewczyny.



Mam tego dość cały dzień uciekają a jak tylko próbuję się odezwać to mnie uciszają lub zatykają usta. Ta olbrzymka nie odstępuje mnie nawet na krok.

    • Zbliża się już noc, czy teraz mogę się dowiedzieć o co chodzi i dlaczego nie poszliśmy od razu w stronę gór?

    • Odpowiedź na twoje pytania jest bardzo prosta. W pałacu byłam szpiegiem i morderczynią. Nie przerywaj. Za dobrą morderczynią. Postanowiono się mnie pozbyć i was przy okazji. Postanowiłam więc że ucieknę i przy okazji pomogę wam byście pomogli mi. - No ładnie lepiej dowiem się czegoś więcej bo jeszcze mi nóż w plecy wbije.

    • Chwila jesteś morderczynią i szpiegiem, którego postanowiono się pozbyć. Czemu więc dopuszczono cie do nas?

    • Bo miałam wam pomóc w ucieczce i zabić. - Teraz się wpakowałem lepiej już znikne.

    • Mi to starczy. Dalej idę sam! Puść mnie!

    • Będziesz mógł pójść dopiero gdy ją wysłuchasz do końca. - Teraz ta olbrzymka.

To się wkopałem. Jak tak dalej pójdzie to w o pójściu w góry mogę sobie tylko pomarzyć. Najpierw książęcy szpieg i milczącą olbrzymka, która przeszła przez góry półżywa. Aż się boje co będzie dalej. Lepiej się coś więcej o nich dowiem szczególnie o ...- Wysłucham cie ale zanim dalej będziesz mówić powiedz jak ty i twoja przyjaciółka olbrzymka macie na imię.

    • Ja jestem Arien, jak ona ma na imie to nie wiem nie powiedziała mi.

    • Muerta. Mam na imie Muerta.

    • Ja jestem Eskel. A więc do rzeczy. Czemu mam ci wierzyć!?

    • Ciii. Nie musisz byłoby nawet lepiej jakbyś się od nas odłączył. Szukają trójki zbiegów.

    • A nie dwójki przecież ty nie byłaś “gościem” księcia.

    • Tyle że wam pomogłam i byłam “gościem” nie księcia tylko Sinnera, a on jest dużo bardziej niebezpieczny.

    • A kim on jest? Dworzaninem?

    • Tylko z pozoru. To Sinner podejmuje wszystkie decyzje i wcale nie potrzebuje księcia trzyma go prawdopodobnie tylko dla pozorów. Pewnie niedługo go zabije.

    • Ale przecież nie można zabić księcia niewzbudzając niczyich podejrzeń!

    • On o tym wie i bez skrupułów zrzuci wszystko na starszego brata księcia.

    • Starszego brata księcia? Książę ma starszego brata?! Czemu więc on nie zasiada na tronie. - Coś mi tu nie gra lepiej szybko się ulotnie. Tylko jak?

    • Bo był podejrzany o udział w jakimś spisku. Zanim go oczyścili z winny jego młodszy brat już zasiadł na tronie. Całość była prawdopodobnie ukartowana właśnie przez Sinnera.

    • Zaraz chwila. Chcesz mi powiedzieć że Sinner dzierży niemal całą władze gdy książę siedzi na tronie, ale tego mu mało i zamierza sam zająć miejsce księcia wrabiając w to jego starszego brata, który nie jest na tronie bo organizował jakiś spisek. Dość usłyszałem idę w swoją stronę. I nikt mnie niee... Niech cie diabli Muerta! Chyba dość słyszałem. - O co znowu jej chodzi?

    • Siadaj. Jest jeszcze jedna historia którą musisz wysłuchać. A ty Arien idź i pilnuj czy nikt nie idzie.

    • Zostaje i nigdzie nie idę ja też chce posłuchać twojej historii.

    • To nie będzie moja historia tylko jego. I jak chcesz słuchać on musi wyrazić na to zgodę.

Moja historia? Jak to moją? Przecież ja wiem wszystko o swoim życiu!

    • A co ty możesz wiedzieć o moim życiu! Przecież jestem zwykłym synem farmera z rubieży.

    • Niestety ale się mylisz. Jesteś potomkiem Kazara króla złodziei.

    • Ależ... Ależ to niemożliwe Kazar to postać z baśni! Tak samo jak zapomniane królestwa. Przecież one nigdy nie istniały! Ona bredzi.

    • Istniały i istnieją nadal. Tam w tych górach.

    • Nie to niemożliwe! Niby jak?

    • Opowiem to szybko i bez przerw. Gdy wojna się skończyła..

    • Chwila jaka wojna?

    • Wojna zakończona wielką bitwą którą przeżył tylko Kazar. Nie minęło wiele czasu a znów zaczęły się formować wielkie siły, zbrojne jak i magiczne, na nieszczęście obu stron konfliktu pojawił się ktoś trzeci. Pojawił się znikąd bez przeszłości, rodziny, przyjaciół, czy choćby imienia. W dniu gdy masakra miała się powtórzyć postawił namiot dokładnie między dwiema armiami i czekał. Gdy armie ruszyły w swoim kierunku wyszedł przed namiot i zaczął grać na fujarce. Tak to wszystkich zdziwiło że pierwsze linie dosłownie przystanęły, a on jakby na to właśnie czekał podniósł ręce w górę i zakrzykną tak że wszyscy w zapomnianych królestwach usłyszeli. “Ja który nie urodził się na tym świecie. Ja który nic na tej ziemi nie mam. Wzywam ją by położyła kres tej wojnie zrodzonej z nienawiści dwóch ludzi. Ludzi takich jak ja. Ludzi którzy zapomnieli co to życie. WZYWAM CIE BYŚ POŁOŻYŁA KRES TEMU CO NIE Z CIEBIE ZRODZONE.” Po tych słowach zapadła martwa cisza nie zakłócona nawet jednym podmuchem wiatru. Była to martwa cisza w każdym tego słowa znaczeniu. Nikt nie wie jak długo ta cisza trwała. Niektórzy mówili, że godziny, inni natomiast że mgnienie oka. Jak długo by to się nie działo skończyła się ona gwałtowniej niż się zaczęła. Zanim ktokolwiek się odważył coś uczynić z nieba runęły pioruny wszędzie wokół wojsk. Gdy w końcu pioruny przestały uderzać w ziemię z jej wnętrza wytrysnęły słupy wody, wysokie jak te góry. Potem stało się to czego nikt się nie spodziewał, woda przestała płynąć. Ale wbrew wszystkim zasadom magi jak i nauki woda zamieniła się kamień. Kamień co tworzy te góry. Gdy się wszystko skończyło, człowiek nie z tej ziemi zrodzony powiedział - “Oto jest granica, którą możecie przejść jedynie w kierunku w którym zmierzaliście.” Większość z nich nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń ruszyła tam gdzie zmierzała. Ci co do nas doszli i opowiedzieli co się stało stali się mieszkańcami podgórza. Na tym mogła by się skończyć moja opowieść gdyby nie Kazar. Gdy już każdy zdołał zapomnieć o królu złodziei on dał o sobie znać w niecodzienny sposób. Pewnej nocy w samy środku królestwa powstała wieża, nikt nie wie jak ona powstała. Ludzie od razu zjechali by ją zobaczyć. Wszyscy gromadzili się w jej cieniu nikt się nie odważył wejść do jej wnętrza prócz pasterza spod gór potomka jednego z żołnierzy. Gdy wszedł na górę rozległ się głos. - “Oto jest człowiek odważny i ciekawy świata. Oto on będzie strzegł wyjścia i rodzinę króla, który przeżył tą wojnę.” - Ludzie oniemieli ponieważ myśleli że żaden z królów nie przeżył. Gdy ludzie zaczęli garnąć się do wejścia na wierze głos przemówił ponownie. - “Wieża nie jest dla was. Nie jest własnością nikogo z was. Należy do Kazara i jego potomków.” - To wystarczyło ludzie się przelękli ponieważ rozpoznali głos który rzucił klątwę na ich królestwo. Nie minął miesiąc a strażnik wieży zwołał wszystkich bardów i opowiadaczy by poprosić ich o pomoc w opiece nad potomkami Kazara. Decyzja była niemal jednomyślna, tylko jeden nie zgodził się na pomoc. Pomoc bajarzy miała polegać na ośmiu latach opieki nad potomkiem Kazara przez jednego z nich. I tak co osiem lat wyruszał ktoś by pilnować i kształcić jego potomków. Do niedawna wszystko szło dobrze, wszyscy potomkowie króla złodziei byli szybko odnajdywani i pilnowani. Jakieś 15 lat temu bardowie zaczęli znikać. Najpierw po naszej stronie znikali ci co mieli pójść, potem jak się okazało to bezsensowne, bo na miejsce jednego 10 czekało, zaczęli znikać zaraz po zejściu z gór. Ja jestem pierwszą osobą, która jako jedyna w ciągu 10 lat dotarła do ciebie. Moją misją jest sprowadzenie ciebie do zapomnianych królestw. Jak będzie trzeba mam użyć przemocy.

Niech to nieźle się wkopałem. A wszystko przez jakąś dziecinną żądze posłuchania końca opowieści o Kazarze.

    • Chwila moment. Nie mam zamiaru w tym uczestniczyć. To co do tej pory usłyszałem przemawia za wszystkim by się trzymać od was i od tych głupich gór z daleka. Opowiadasz mi tu że ni...

    • Cicho! Nie mam zamiaru tego słuchać. Co nieco do tej historii mogę dołożyć i zapenić cie że jak w ciągu kilku najbliższych dni nie będziemy w górach to nie będziesz miał dokąd pójść jak będziesz jeszcze mógł chodzić. Całe królestwo będzie cie szukać. Czy to chłop, mieszczanin czy zwykły żołnierz. Nie przeżyjesz tu długo.

    • To wszystko to jakieś nonsensy! Jak to wszystko co macie mi do powiedzenia to ja już pójdę. Mam nadzieje że więcej was nie zobaczę. Żegnam!

Lepiej się ruszę, nie mam zamiaru uciekać z tymi wariatkami. Plotą same nonsensy. Nie istnieje coś takiego jak zapomniane królestwo, nie jestem potomkiem Kazara, nie... Musze odsapnąć, nie sądziłem że mam tak złą kondycje. Siądę sobie pod tym drzewem i odpocznę chwilkę.



    • Nie pobiegniesz za nim?

    • Nie dla niego niema już ratunku. Każdy z Zapomnianych Królestw kto się ich wyprze umiera.

    • Ale on się urodził poza ziemiami Zapomnianych Królestw. Minęły setki pokoleń w jego krwi nie pozostało wiele z krwi Kazara.

    • Tu nie chodzi o krew, tylko magię. Zapomniane Królestwa mają też inną nazwę. Przez jej mieszkańców są nazywane Przeklętymi Królestwami. Na dziś już dość niespodzianek, kładźmy się już jutro ruszamy w góry.

    • Ale przecież miałaś wrócić z potomkiem Kazara?! Prócz niego musi jeszcze jakiś żyć.

    • Niestety on był ostatni. W tym miejscu musi zakończyć się opowieść o Kazarze.

    • Ale...

    • Nie ma żadnego ale. Kazar to przeszłość! Zastanawiam się kto będzie przyszłością? Idę spać obudź mnie o wschodzie słońca. Ruszamy przed świtem, do wieczora chce być w górach.

    • Skąd wiesz, że nie odejdę jak tylko zaśniesz?

    • Bo sama mówiłaś że nie masz dokąd. Teraz daj mi już spać późno się robi.

W co ja się wpakowałam? Cała ta historia z Zapomnianymi Królestwami, królami i magią to nie dla mnie. Tylko że ja nie mam za dużego wyboru, nie mogę wrócić do stolicy bo zanim jeszcze przekroczę bramę będę martwa. Sama w świat też raczej nie wyruszę. Całe życie spędziłam w pałacu i jego najbliższych okolicach. Jeśli pójdę z nią będę musiała wejść w te góry a to wiąże się z ryzykiem, że zginę w jakiejś lawinie czy rozpadlinie. Gdyby tylko nie chcieli mnie zabić. Ciekawa jestem co teraz się dzieje w pałacu.



    • UCIEKLI!!! JAK TO UCIEKLI!! PRZECIEŻ NIE MOGŁO SIĘ NIE UDAĆ!

    • Przypuszczamy iż Arien sie dowiedziała o tym, że ona też ma zginąć. Przypuszczalnie...

    • PRZYPUSZCZALNIE!! PRZYPUSZCZALNIE! NIE MASZ NIC INNEGO DO POWIEDZENIA! Kapitanie.

    • Nie panie.

    • Dobrze przynajmniej jesteś szczery. Pożyjesz trochę dłużej. Teraz znajdź mi osobę odpowiedzialną za ten przeciek i przyprowadź ją do mnie, szybko.

    • Tak panie.

    • A jeszcze jedno nic nie może dotrzeć do księcia.

    • Tak panie Sinnerze.

    • A teraz idź. Ja się zajmę uciekinierami.



Sinner musi mieć teraz przerąbane. Książę pewnie się wkurzył i każe go zabić. Jaka to miła wizja, szkoda że nierealna. Niestety to nie Książę rządzi, świat stałby się wtedy lepszy. Niemal tak dobry jak ta muzyka. MUZYKA!

    • Chyba ci nie przeszkadzam?

    • Co? Jak? Kiedy?

    • Nie dziw się tak. Zapomniałaś już co tobie mówiłem Arien?

    • Nie, nie zapomniałam, tyle tylko, że ci nie wierzyłam.

    • Nie dziwie ci się. Mało kto mi wierzy. Niektórym to na dobre nie wychodzi. Zmieńmy już temat. Widze że znalazłaś sobie nową przyjaciółkę. - On to wszystko źle zrozumiał.

    • Nie! To nie jest tak jak myślisz.

    • Możliwe, któż to wie co ja myślę.

    • Może byście tak ciszej rozmawiali niektórzy chcą pospać.

    • Przepraszam cie nie zauważyłem cie. Choć musze przyznać że rzucasz się w oczy. - Muerta? Nie rzuca się w oczy?

    • Ja też z początku cie nie zauważyłam jesteśmy kwita. Teraz chciałabym pospać.

    • Jak już się obudziłaś, to mogę się przedstawić. Jestem...

    • Sinner! - Jak on nas znalazł?

    • Niestety ja nie mam tak na imie.

    • Nie chodzi o ciebie widziałam go między drzewami. Musimy ruszać dalej. - Jak on to zrobił? Co prawda jest dobrym myśliwym ale... - Muerta zwijamy obóz.

    • A gdzie się podział twój przyjaciel?

    • Nie mam pojęcia, zawsze jak zaczyna się coś dziać znika, na odwrót też działa. Jak znika coś zaczyna się dziać. Porozmawiamy w drodze. - Trzymam cie za słowo Cristal najpóźniej za trzy dni znów się spotkamy. Tak jak obiecałeś ostatnio.



    • Witaj Sinner. W końcu się spotykamy.

    • Kim ty jesteś?

    • Wędrowcem tak jak ty i mam zamiar ciebie zabić.

    • Skoro jesteś wędrowcem to powinieneś wiedzieć że nie da się nas zabić.

    • Ależ da. I nic ci nie pomoże, gdy twoja głowa samotnie wyruszy w podróż.

    • CO! NIE ZROBISZ TEGO! Nikt nie potrafi....

    • Myliłeś się.



    • Arien dlaczego tak się zerwałaś?

    • Widziałam Sinnera.

    • A może ci się tylko wydawało?

    • Nawet jeśli wole nie ryzykować. Byłam kiedyś światkiem pewnego zdarzenia. Nie zwalniajmy opowiem ci w drodze.

    • Dobrze mów. Chętnie się coś dowiem o naszym największym wrogu.

    • Całość działa się wiosną dwa lata temu. W tym czasie bandyci napadli na zamek. Żyli oni o dziwo w górach i była ich tylko garstka. Ale to wystarczyło do tego by zniszczyli cały garnizon zamkowy i uwięzili księcia. Wszystko to w niecały dzień. Ja sama schowałam się w jednym z ukrytych przejść i się tego nie wstydzę. Przeciwnik był naprawdę dobry. Gdy sie uspokoiło postanowiłam rozejrzeć się po zamku. Wyszłam tylko za róg i zobaczyłam Sinnera jak walczy. Mówię ci on nie jest zwykłym człowiekiem, walczył przeciwko trzem Góralom. Gdy go zobaczyłam jeden był martwy a on był przeszyty mieczem na wylot, potem to już oczom nie wierzyłam. W jednej chwili wyrwał miecz ze swoich wnętrzności i rzucił sie w stronę dwóch pozostałych przeciwników z nieprawdopodobną szybkością. Oni choć szybsi niż ktokolwiek kogo wcześniej widziałam, nie zdążyli nawet ręką ruszyć. Nigdy tego nie zapomnę, Sinner po prostu przeleciał między nimi, nie widziałam aby wykonywał jakikolwiek ruch, czy choćby żeby mu mięsień zadrgał, ale gdy tylko wylądował. Oni się rozpadli, zwyczajnie rozpadli, jakby byli złożeni z dziesiątków kawałków, a on nawet nie patrząc na nich zwyczajnie wstał i podszedł do mnie ze słowami “To co tu widziałaś się nie zdarzyło.” Od tego momentu byłam jego marionetką gotową na każde jego wezwanie. Pracując dla niego mogłam go obserwować i się uczyć.

    • Twoja historia zdaje się trochę przekoloryzowana.

    • Wiem co widziałam.

sobota, 1 grudnia 2007

opowiadanie nie wiemczy dobre

Uwielbiam takie wieczory. Jak na dłoni widać całe góry. One nigdy nie są takie same jedynie ten fragment tuż przy granicy się nie zmienia. Za tą wąską granicą między górami a Krakaz nie ujrzy się dwóch podobnych form, nawet jak tak teraz patrzę na nie, one się zmieniają, zawsze w ruchu pozostają, nawet na moment nie przestają. Całkiem dobrze mi to wyszło będę musiała sobie to zapisać. Zaraz gdzie ja to miałam powinno gdzieś tu leżeć.
- Przepraszam?
- To musi gdzieś tu być.
- Przepraszam.
- Przecież tego nie zgubiłam.
- Przepraszam!
- Nie teraz jestem zajęta. Szukam czarnej w miarę cienkiej skrzynki.
- Tej?
- O tak właśnie tej. Kuchnia jest na przeciwko twój pokój to drugie drzwi na prawo na tej samej ścianie, a teraz już idź i mi nie przeszkadzaj.
- Ale...
- No idź już.
Ciekawe co to za chłopak? Całkiem ładny i w miarę zadbany. Zajmę się nim w wolnej chwili. Co to ja chciałam zapisać? Już wiem.
Choć ciągle się zmieniają w ruchu pozostają
zgubił się niejeden
Choć dróg i ścieżek nie uznają
zgubił się niejeden
Choć przejść nie pozwalają
zgubił się niejeden
Choć pozostają
zapomni niejeden
- Do niczego! Nigdy nie uda mi sie tego porządnie ułożyć! Potrzebuje weny. Jestem przecież strażniczką tych gór wiem o nich niemal tyle samo...
- Co ja?
- Mógłbyś tego nie robić! Za każdym razem jak się pojawiasz muszę palnąć coś głupiego. Co cię do mnie sprowadza dawno cię na mojej wierzy nie było.
- Czemu od razu muszę mieć powód by odwiedzić starą przyjaciółkę.
Przez te wieki nic się nie zmienił. Ciągle jest tak samo arogancki jak zwykle. Jego włosy czarne jak pióra kruka wyglądają jak zwykle wspaniale. Jego twarz choć, nieurodziwa ma w sobie moc przyciągania jakby wielką moc skryła w swoim wnętrzu przez wszystkie wieki jego życia. Tylko że on się nie zmienił odkąd go zobaczyłam po raz pierwszy tyle wieków temu...
- Nie rozpamiętuj przeszłości nie jesteś w stanie jej wrócić.
- A ty, jesteś w stanie mi ją zwrócić?
- Po co byś znów go straciła? Pogódź się już z jego śmiercią on nie wróci, znajdź sobie w końcu kogoś. A skoro już o tym mowa, kto dziś śpi w wierzy prócz ciebie?
- O czym ty mówisz przecież tu nie... Gdzie on jest?
Jak mogłam na to pozwolić? Nie upilnowałam!
- Przestań już chodzić w kółko i go przyprowadź przyda ci się tutaj towarzystwo tak dawno z nikim nie rozmawiałaś.
- Oczywiście zrobię jak karzesz Panie.
- Chyba nigdy się nie nauczysz.

###

W końcu udało mi się dotrzeć do wierzy. Tylko że nie tak to sobie wyobrażałem. Niemożliwe by ona była strażnikiem. Przecież wszędzie jest on opisywany jako silny i wielki mężczyzna, a nie...
- Chodź za mną.
- A jeśli nie pójdę za tobą? Poczekaj dokąd to?
Nie ma mowy żeby ona była strażnikiem, wygląda na dwadzieścia pięć lat, włosy ma niczym legendarny czarny diament, oczy...
- Ja na twoim miejscu nie kończył bym myśli.
- Co? To ty jesteś prawdziwym strażnikiem gór!
Śmieje się? Dlaczego on się śmieje?

###

- Nie ona jest wielką strażniczką gór. Malika chciałbym z nim na osobności porozmawiać.
- Tak panie.
Jak chcą zostać sami niech zostaną. Ja już nie mam czego tutaj szukać, odejdę tak jak to zrobił mój poprzednik. Znalazł się ktoś na moje miejsce to mogę już odejść. Niech to winda nie działa będę musiała użyć schodów. Żegnaj mistrzu.

###

- Dobra zaczynajmy bo nie mam wiele czasu. Jesteś wielkim durniem i masz szczęście, że nie mam czasu. Ta kobieta jest strażnikiem niemal od początku. Zastąpiła tego wielkiego i głupiego jak wół chłopa już po dwudziestu latach. Miałem wtedy szczęście. Nie chce jej stracić więc lepiej powstrzymaj się od takich myśli jak na początku. Będziesz musiał tutaj zostać i jej dotrzymywać towarzystwa. Jak nie. Nie martw się znajdę cię i... Chyba lepiej ci nie powiem nie chce cię straszyć. Za bardzo.
- Al...
Zniknął wziął i po prostu znikną nawet nie zdążyłem zaprotestować. Kim on był? Jeśli nie jest strażnikiem to kim jest? Zaraz co on powiedział? Mam tu zostać? Nigdy prędzej słońce zgaśnie. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! To że słońce zgasło jeszcze nic nie znaczy. Ja po prostu nie mogę tu zostać. Nie po to tutaj przyszedłem! Chciałem tylko sie dostać za góry. Co to? Łzy? Prawdziwe łzy ale czemu? Nie to nie mogą być moje łzy!

###

Nie mam już tutaj czego szukać. Przede mną wielki świat tylu rzeczy nie widziałam.
- Wybierasz się gdzieś?
- Idę zwiedzić świat, tu już nie potrzebujesz.
- Malika, mylisz się jesteś mi potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Mam zamiar stworzyć wielką drogę i musisz mi w tym pomóc.
Po co ci ja? Sam potrafisz sobie z tym poradzić!
- Masz racje. Sam mogę stworzyć- tą drogę. Tylko, że ja jej nie upilnuje. Choć teraz ze mną na górę wszystko ci opowiem.
- NIE! Nie pójdę tam póki on tam jest! Gdzie jesteś? WRÓĆ!!
Znikną! Zostawił mnie. Pierwszy raz mnie zostawił w ten sposób. Nigdy wcześniej tego nie robił. Zawsze się żegnał. Musze wszystko przygotować na jego powrót. Skoro potrzebuje mojej pomocy pewnie planuje coś wielkiego i to niedługo. Ciekawe co to będzie? Dawno nie wychodziłam z wierzy. Stanowczo zbyt dawno mnie tu nie było. Ostatnio jak tu byłam nie było tu miasta.
- Kto to?
- Widzieliście wyszła z wierzy.
- Jak się ona w niej znalazła?
- Kim ona jest?
- Wezwijcie straże.
Chyba lepiej wejdę do środka. On nie może być taki zły. Poza tym na górze jest o wiele spokojniej.
- Ucieka!
- Łapać ją!
Na górę, na górę. Drzwi zamknąć! Uf! Lepiej już pójdę na górę mam nadzieje, że niczego on mi tam nie ruszał. Potem nie będę mogła niczego znaleźć.

###

Tego chłopaka nie było w planach. Malika najlepiej działa sama, nie po to powstało miasto Wieży, by byle kto mógł wejść. Do tego jeszcze sforsował drzwi. Co jest niemożliwe na ich poziomie zaawansowania technicznego. Będę musiał go przepytać zanim ona wróci na górę. Powinien jeszcze być w poko... Ta energia czyżby? Chyba będę musiał się nim zainteresować bardziej, rzadko się zdarza taka kombinacja energii.
– Lepiej powstań z ziemi. Ona ukojenia ci nie da. Teraz to nawet ukojenia w śmierci nie znajdziesz.
– Co! Co ty mówisz? Przecież przepowiednia wyraźnie mówiła, iż gdy załkam jak małe dziecko, zostanę potępiony wśród umarłych!
Nawet nie wiesz ile w tym racji. Ciekawe jak to jest z tymi przepowiedniami. Każdy kto został Podróżnikiem zawsze miał przepowiednie o swojej przemianie. Tylko ja swojej nie znałem.
– Słuchaj teraz mnie uważnie. Nie uroń z tego ani słowa. Zostaniesz w tej wierzy choć bym miał cię siłą zatrzymać. Nauczę cię jak zostać Podróżnikiem. Jest to coś czego nikt kto potrafi taką energię wytworzyć nie uniknie. Nie mam teraz czasu. Wszystko ci powiem gdy wrócę tu jutro. Jak przyjdzie Malika masz siedzieć cicho i się nie odzywać . Zrozumiałeś?
– Taak.

###

Bredzi! On bredzi! O czym on mówi? Nie mam zamiaru się go słuchać!
– Nie zapomnij o tym że ja wszystko słyszę i ona też. Masz być cicho nie tylko w mowie. Idzie zaraz zacznie się awantura tylko nie myśl teraz o tym co mówiłem.
Idzie? Kto? Już pamiętam Strażniczka. Ta czarnowłosa o oczach niczym...
– Mógłbyś nie blokować drzwi?
Ja? Blokuje drzwi?
– Co to ma znaczyć nawet nie nawet spokojnie po własnej wierzy się nie można poruszać!!!
– Uspokój się. Nie masz co się złościć. Musiałem z nim porozmawiać sam na sam.
Dobrze że wzrok nie zabija.
– Malika, muszę już iść. Tylko że zanim pójdę muszę ci powiedzieć co chce byś zrobiła. Niedługo będę prowadził grupę ludzi przez szeroki wąwóz. Chcę abyś przygotowała na naszej drodze różne przeszkody, smoki, golemy, bandyci i tym podobne. Sam tego zrobić nie mogę, za dużo będę miał pracy z podróżującymi. Za dwa dni zaczniesz. Wpadnę do was jutro nie pozabijajcie się do tego czasu. Jeszcze jedno odpowiedz mu na wszystkie pytania.
– Znikną! Znowu znikną! Zaraz czy on mówił coś o smokach?
– Wygląda na to że będziemy przez jakiś czas na siebie skazani. Może mi powiesz jak masz na imię? O smoki się nie martw są łagodniejsze od nie jednego człowieka.
– Kantal.
– A więc Kantal co cię sprowadza do mojej wierzy?
Co mnie sprowadza? Wcześniej to była podróż za góry ale teraz. Po tym co usłyszałem już tak szybko nie odejdę. Poza tym...
– Zrób tak jeszcze raz.
– Co? Przecież ja tylko tutaj stałem.
– Wiem wiem. Ty chyba nie wiesz o co chodzi. Pokaże ci, a potem ty to zrobisz.
O czy... To niesamowite! Jak ona to zrobiła?

###

Ta jego energia jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam. Jak tylko ja uwolniłam swoją on nie pozostał dłużny. Co prawda ja nie widzę swojej ale z tego co mi opowiadał mistrz nie dorównuje ona temu co widzę. Moja energia nigdy nie przybierała żadnego konkretnego kształtu, zawsze ukazuje się jako biało czarna burza piorunów. Będę musiała...
– Niesamowite! Jak ty to robisz?
– Powiedz mi co widzisz.
– Tego nie da się opisać. To jest niczym nie okiełznany, czarno-biały żywioł, Człowiek ma wrażenia jakby on... To niesamowite! Teraz wszystkie nie wiem jak to nazwać... ramiona lub macki wyciągnęły się w jedną stronę jakby na coś czekając.
CO? Nie! Nie to nie może się stać! NIE!!!

###

– Mówisz że przyprowadziłeś Kryszen i chcesz dla niej wojska. Zgadza się stary przyjacielu?
– Co do joty. Tylko że ja nie chce nikogo kto kiedykolwiek był za strażnicami. Chcę Nowików.
– Ciężka sprawa. Mało ich ostatnio większość postanawia zostać tutaj. Niewiele pozostało z dawnego ducha w młodych ludziach. Będę musiał się nad tym zastanowić. Przyjdź za dwie godziny do Dendara.
– Za dwie go...
Głupie dzieciaki! Zrobiły to! Mam nadzieje że zdążę.
– Za pięć godzin Makalu.

###

Co się stało? Czyje się jakby coś wyssało ze mnie całe moje życie. Ostatnie co pamiętam to przerażona mina Maliki gdy tylko powiedziałem jej o tym co widziałem. Właśnie Malika!
– Nie martw się o nią nic jej nie będzie. Musi tylko chwile odpocząć.
To dobrze. Mogę spokojnie usnąć.
– I tu się mylisz. Musicie skończyć to co zaczęliście.
O czym ty mówisz? Co takiego zaczęliśmy?
– To co przed chwilą przeżyłeś można nazwać, śmiertelnym zbliżeniem. Wasze energie się ze sobą zetknęły a wy zwarliście się w miłosnym uścisku.
Co? Nie to niemożliwe pamiętał bym coś takiego.
– Pamiętasz, przypomni ci się to tylko wtedy gdy będziecie się kochać.
Ja miałbym się z nią przespać? Chyba żartujesz.
– Wstań!
Co się dzieje? Moje ciało się mnie nie słucha!
– Nieświadomie złączyliście się czymś więcej niż kiedykolwiek moglibyście chcieć. Teraz łączy was nierozerwalna nić duszy! Póki jednego z was dusza pozostaje na tej ziemi pozostanie i drugiego. Gdzie dusza jednego pójdzie tam i druga. Zrozumcie to lub nie!
To brzmi niemal jak przysięga wieczystej służby u Bardów.
– A teraz śpijcie ja się zajmę resztą. Jutro się spotkamy.

###

– Jesteś w końcu co się stało? Jeszcze nigdy nie widziałem cię takiego jak przed pięcioma godzinami. Teraz też nie najlepiej wyglądasz.
– Makalu nawet jak bym ci powiedział to i tak byś nic nie zrozumiał. Nawet byś nie wiedział o czy mówię. Za młody jeszcze jesteś.
Przynajmniej on ma powody do śmiechu.
– Stary przyjacielu. Ja mógłbym być na coś za młody? Odkąd ta dolina powstała opiekuje się nią, a wiesz że to niemało czasu.
– Wiem wiem ale czy ty sobie może przypominasz jak kiedyś ci odpowiedziałem gdy mnie o wiek zapytałeś. Ja doskonale to pamiętam i powtórzę ci jeszcze raz. Nawet jak byś żył od początku tego świata do jego końca nie starczyło by ci czasu by poznać choć by skrawek moich doświadczeń. Radze ci w to nie wątpić . Wybacz proszę mi mój pośpiech ale nie mam za wiele czasu chciałbym już ruszać w dalszą drogę.
– Nie napijesz się najpierw czegoś?
Makael dowódca jednej z armii która widziała powstanie gór. Najlepszy przyjaciel jakiego miałem na tym świecie, oddaje mi przysługę, a ja nie mogę wypić z nim nawet ostatniego piwa. Nienawidzę się śpieszyć.
– Nie mam na to czasu. Co z tymi nazwiskami?
– Proszę oto one wybierz z nich kogo chcesz.
– Ilu ich tam jest?
– Sześć mężczyzn i sześć kobiet.
– A więc biorę wszystkich. Powiadom ich aby zjawili się przy górze generałów. Jeszcze jedno jego też zabieram. Zdolny z niego chłopak.
– Przed tobą nic się nie ukryje. Wróci?
– Nie wiem.
– Jak zawsze szczery. Powiem wszystkim że on też idzie.
– Nie. Ja sam im powiem w swoim czasie. Żegnaj.

###

– Crystal! Gdzie ty byłeś? Za grosz romantyzmu w tobie! Czemu nic nie ...
Lepiej się oddale i zostawię ich samych. Zajrzę do tego chłopca. Odkąd mnie zobaczył ani drgnął. Nie wiem co mu jest ale zapewne to sprawka Crystala. Jeszcze nigdy nie widziałam aby ktoś zapadł w tak głęboki trans. Co prawda ja potrafię zrobić aby ludzie zapadli w sen ale tylko na parę minut. To co mu się stało przekracza możliwości wszystkich których znam. Mam nadzieję, że nie wpakuje nas w kłopoty.
– Crystal! Crystal gdzie jesteś!
– Znów ci się gdzieś zapodział? Można było się tego po nim spodziewać.
– Nie wytrzymam długo będę musiała coś z tym zrobić i to niedługo. Wiesz co on mi powiedział...

###

Śpią to dobrze. Szkoda że nie ma nikogo kto by się nimi zajął. Przydał by mi się jeszcze ktoś komu mógłbym zaufać. Tylko gdzie ja kogoś takiego znajdę? Nie znam tutaj za dobrze ludzi, niewiele też mogę się po nich spodziewać. A co z innymi? No nie ma tutaj żadnej innej rozumnej rasy prócz ludzi i smoków. Choć może znalazł by się ktoś kto mi pomoże. Tyle że jak oni sie dowieszą, będę miał kłopoty jak nigdy dotąd.